other:

Sprawdzamy Need for Speed

17.11.2015

Pierwsze zapowiedzi Electronic Arts na temat nowej odsłony Need for Speed sprawiły, że serca fanów szybkiej jazdy zabiły mocniej. Oto bowiem po 2-letniej przerwie i 20 latach istnienia na rynku seria zalicza restart wracając do korzeni tuningu i nielegalnych nocnych wyścigów. Jednak przez 11 lat sporo się zmieniło. Czy nowy NFS jest duchowym spadkobiercą Undergrounda? A może to coś więcej? Sprawdźmy!

 

Witajcie w Ventura Bay - raju dla ludzi, w których żyłach zamiast krwi płynie 100-oktanowa benzyna. To tutaj zapach palonej gumy unosi się na każdym skrzyżowaniu, policja ma pełne ręce roboty a słońce nigdy nie wznosi się nad linię horyzontu. Twórcy zastosowali tutaj ciekawy zabieg poprzez ingerencję w cykl dnia i nocy. Okazuje się, że po świcie od razu następuje zmierzch, co najwyraźniej bardzo przeszkadzało mieszkańcom miasta - ulice dosłownie świecą pustkami. Nie ma jednak tego złego! Taki stan rzeczy bardzo sprzyja organizowaniu niezliczonych ilości nielegalnych wyścigów.


Chętnych do ścigania nie brakuje. Potyczki typu “instant” gwarantują spotkani na ulicach miasta żywi i komputerowi gracze. W większości przypadków to jednak fabuła będzie odsłaniać kolejne karty wyścigowej mapy i nadawać główny kierunek, który będzie nas prowadzić do sukcesywnego rozwoju garażu i umiejętności kierowania coraz szybszymi pojazdami.


Fabuła obraca się wokół gwiazd motorsportu oraz związanych z nimi wyzwań. Główny bohater (gracz) i grupa jego przyjaciół kolejno podejmują się coraz trudniejszych prób, aby zaistnieć w streetracingowym światku i zostać dostrzeżonym przez legendy. A skoro o legendach mowa, to te nie są tutaj przypadkowe. Postać Kena Blocka kojarzona jest praktycznie we wszystkich kręgach fanów sportów samochodowych, ale Nakai San, Magnus Walker czy Moroshoshi San to już zupełnie inna bajka. To wielkie nazwiska, które zasłynęły w bardzo hermetycznych grupach, dlatego tym bardziej podoba mi się fakt, że twórcy nie poszli tutaj w typowy “casual”. Petrolheadzi będą zachwyceni, a niedzielni kierowcy poczują inspirację, aby zgłębić wiedzę na temat prezentowanych postaci. Szczególnie, że każda z nich reprezentuje zupełnie inny styl jazdy, który jednocześnie jest jedną z dostępnych ścieżek kariery. Aby zyskać szacunek i reputację przyjdzie nam się ścigać, pobijać rekordy czasowe, driftować, jeździć drużynowo czy nawet kręcić video gymkhany. Nie raz i nie dwa spotkamy się z nimi również podczas przerywników filmowych.


Tak, to prawda. Cutscenki rodem z Undergrounda czy Most Wanted wróciły i wypełniają nam czas pomiędzy podejmowaniem kolejnych wyzwań ciągnąc fabułę do przodu. Zmieniło się jednak wszystko. O ile sam scenariusz nie wgniata w fotel, a role odgrywane przez aktorów są nienaturalne, tak wizualnie jest to istny majstersztyk. Nocne kluby, hale parkingowe i garaże są rewelacyjnie oświetlone, co nadaje klimatu za którym tęskniliśmy od czasu pierwszego Undergrounda. W niektórych scenach renderują się również nasze aktualne samochody, dzięki czemu jeszcze bardziej czujemy się częścią tego świata.


Pierwszy raz od dłuższego czasu mam przyjemność zagrać w tytuł, który nie goni ślepo za nowościami w katalogach kolejnych koncernów samochodowych. To bardzo dobra decyzja. Lista aut zawiera około 50 pozycji, które dogodzą praktycznie każdemu. Fani JDM’u, egzotyków, klasyków, RWB czy niemieckiego stylu poczują się jak w niebie. Najbardziej cieszy fakt pojawienia się większości ikon najlepszych czasów motoryzacji, dzięki czemu przyjdzie nam poprowadzić takie rarytasy jak Honda NSX, BMW M3 EVO (E30), Ford Mustang z 65 roku, Mazda Miata, Porsche Carrera RSR czy Datsun 240z. Nie zapomniano również o najnowszych cudach techniki. Lamborghini Aventador, Ferrari 458 Italia i BMW M4 to tylko kilka pozycji z całej pokaźnej listy samochodów, których moc i unikalne właściwości jezdne przyjdzie nam poskramiać. Przejechanie się wszystkimi będzie wymagało od nas nie lada wysiłku, ponieważ w portfelu nie zawsze będzie się przelewać, a z miejscem w garażu wcale nie jest lepiej. W jednej chwili możemy mieć maksymalnie 5 samochodów. To zachęca do przemyślanych zakupów lub kilkukrotnego przejścia gry.


Każdy z samochodów możemy modyfikować. W większości przypadków tuning wizualny przeprowadzimy tutaj ze smakiem, co ma związek z pewnymi ograniczeniami. Twórcy poszanowali samochody klasy super-premium pozwalając jedynie na montaż delikatnych dodatków lub oficjalnych bodykitów. Nazwijmy to takim filtrem, który zapobiega profanacji tych dzieł sztuki. W przypadku samochodów niższej klasy pole do popisu jest znacznie większe. Całe gamy spoilerów, zderzaków, owiewek i poszerzanych nadkoli kuszą do przeprowadzania kolejnych eksperymentów. A to tylko wstęp do możliwości, jakie daje lakierowanie i tworzenie winyli. Wielu tunerów może zdziwić fakt braku neonów, ale trzeba się z tym pogodzić - to relikt czasów, które są już dawno za nami. One po prostu już są “passe”.


Tuning silnika nie opiera się jedynie na podkręcaniu suwaków. Do dyspozycji otrzymujemy całą gamę części, które sprawią, że nasz silnik wyciśnie setki dodatkowych koni mechanicznych. Dodatkowo możliwości ręcznego ustawiania trakcji, ciśnienia w oponach i asyst pozwoli nam na idealne zestrojenie pojazdu do konkretnych konkurencji. U mnie poskutkowało to faktem posiadania bezkompromisowej kolekcji, gdzie każde z aut posiadało zupełnie inne przeznaczenie. To znacznie wpływa na realizm, którego jednak ze świecą szukać podczas wyścigów.


Umówmy się. Need for Speed nigdy nie był i raczej nie będzie pozycją dla wielbicieli symulacji. To zręcznościówka w czystej postaci, a jej zadaniem jest głównie dostarczać emocji i dynamicznej rozrywki. Tytuł sprawdza się w tym w 100%. Zakręty pokonujemy przy kosmicznych prędkościach, zazwyczaj bokiem i kosząc przy okazji kilkadziesiąt znaków drogowych będąc za to nagradzanym punktami reputacji. I to jest okej - to jest fun w czystej postaci. Bo najbardziej liczy się tutaj zręczność, prędkość, grywalność i obłędna oprawa audio-wizualna.


Prezentowane przez nas zdjęcia robione za pomocą przycisku “Share” na konsoli Playstation 4 nawet w połowie nie oddają tego, jak ta gra wygląda. Ulice miasta wypełnia rewelacyjna gra świateł, cieni i miejscami w zależności od pogody odbijających się od asfaltu kropel deszczu. Modele samochodów są bardzo dopracowane a efekty specjalne towarzyszą każdemu zderzeniu lub pościgowi. Silnik Frostbite w rękach studia Ghost Games działa tutaj bardzo dobrze, gwarantując 30 klatek na sekundę w rozdzielczości 1080p bez spadków animacji. Energetyczna muzyka niekoniecznie trafiła w mój gust - pod tym względem nadal milej wspominam Undergroundy i Most Wanted, których soundtrack na dobre wpisał się w kanon najlepszych kawałków do samochodu. Udźwiękowienie samochodów stoi za to na bardzo wysokim poziomie. Każdy z nich posiada swój charakterystyczny dźwięk silnika i wydechu, a dźwięk palonej gumy potęguje wrażenia z jazdy.


Od kilku lat nad naszymi osiągami w grach z cyklu Need for Speed piecze sprawuje Autolog. Nie inaczej jest w tym przypadku. Każde z wyzwań zawsze jest zestawiane z wynikami naszych przyjaciół, co przedłuża żywotność tytułu i zachęca do pokonywania kolejnych rekordów. Nie ma najmniejszego problemu, aby razem ze znajomymi skompletować własną ekipę i urządzić sobie własny streetracingowy spot na ulicach Ventura Bay. To jednocześnie bajer jak i konieczność, ponieważ gra wymaga stałego dostępu do sieci. Bez Internetu nie wejdziemy nawet do głównego menu gry, co utrudnia sprawę osób z niestabilnym łączem. Sieciowa rozgrywka sama w sobie odbywa się bez problemów.


Poza samymi wyścigami nie zabrakło również policyjnych pościgów oraz wszelkiego rodzaju “znajdziek”, które odblokowują kolejne bonusy w postaci części do samochodów i następnych poziomów reputacji. Na szczególną uwagę zasługują tutaj miejscówki “foto”, gdzie widać wkład ekipy SpeedHunters.To mistrzowie kompozycji i kadru, co widać przy każdorazowym aktywowaniu takiego miejsca. Ujęcie zawsze pokazuje przepiękną widokówkę z naszym autem w roli głównej. W przypadku, gdy nasze auto nie jest poobijane po ostrych driftach można by rzec, że to “carporn” w najlepszym wydaniu. Aż chce się pstrykać zdjęcia, którymi później możemy podzielić się z innymi graczami.


Restart wyszedł serii na dobre. Powrót do klimatów znanych z Undergroundów i dodanie do tego przypraw w postaci najnowszych odkryć w tuningu i motorsporcie tworzy bardzo smakowite danie, które uprzyjemni nie jeden wieczór przed telewizorem. Napisy końcowe zobaczymy po około 20 godzinach, co jak na grę wyścigową jest bardzo przyzwoitym wynikiem. Jeżeli jesteś fanem motoryzacji, który od czasu do czasu lubi przesiąść się z kubełka na kanapę i po prostu odprężyć, to nowa produkcja od EA jest tym, czego potrzebujesz. Dla osób tęskniących za funem płynącym z NFS’ów sprzed lat to pozycja obowiązkowa. Klimat czuć tutaj na każdym etapie. To gra na którą czekałem od lat.

PS. Pecetowi gracze mają na co czekać. Premiera odbędzie się w marcu 2016 roku.

author:

Tomasz Dąbrowski
     

comments:

upload function is currently in progress...
upload
CarTurismo on Facebook CarTurismo on Instagram CarTurismo on Twitter CarTurismo on YouTube

find us on facebook

partners & sponsors

CarTurismo.com and Elite Circle
CarTurismo.com and Michelin Polska
CarTurismo.com and WRC 7
CarTurismo.com and GT Sport