other:

F1 2017 - Recenzja

21.08.2017

Seria F1 od Codemasters stała się już stałym punktem drugiej połowy roku. Idzie łeb w łeb z największymi produkcjami sportowymi. Można powiedzieć, że nie ma jesieni bez nowej odsłony królowej wyścigów na konsole i PC. Czy to znaczy, że dostajemy odgrzanego kotleta? Zapnijcie pasy, bo właśnie zgasły wszystkie światła.

Przejdźmy do samej gry. Menu niewiele różni się od zeszłorocznego. Mamy do czynienia z Karierą, Weekendem wyścigowym, Próbą czasową, Zawodami, Mistrzostwami oraz trybem multi. Z racji, że tytuł recenzowałem przed premierą, tak nie byłem w stanie zagrać w grę wieloosobową oraz w zawody, ale do tego dojdziemy później.

Kariera, bo to najważniejszy tryb całej gry, jest bardziej rozbudowana od tej, którą pamiętamy z zeszłego roku. Już kilka pierwszych weekendów potrafi zaowocować takimi wydarzeniami jak awaria skrzyni biegów czy otrzymanie zaproszenia na wydarzenie specjalne. Mnóstwo czasu siedzi się również przy... drzewku.

Jest to jedna z najważniejszych nowości - drzewko eXPa. Nie nazwę tego inaczej (pomimo nazwy w grze "drzewko BIR"), gdyż wygląda ono dokładnie tak, jak drzewka w grach RPG. Jest rozbudowane bardziej, niż to w Wiedźminie 2 i zawiera wiele mniej lub bardziej istotnych funkcji. Zeszłoroczne eXPienie było, przyznajmy to, bardzo oszczędne. W ciągu jednego, półtora sezonu można było zdobyć wszystkie usprawnienia, co powodowało, że gra bardzo szybko się nudziła, nawet wyjadaczom Formuły 1. W tegorocznej edycji twórcy poszli po bandzie i zafundowali nam tyle możliwości, że nie wiadomo, czy na osiągnięcie wszystkich starczy 10 sezonów. Dla mnie wygląda to na zbyt przesadzone, ale jestem pewny, że znajdzie swoich fanów.

Poza drzewkiem w karierze mamy również możliwość wymiany jednostki napędowej. Są cztery, tak jak w prawdziwym sezonie. Musimy dbać o sprzęt, ponieważ za przekroczenie limitu czekają nas kary. Uważam, że jest to najlepsza z nowości, która w końcu sprawia, że dotychczasowa zabawa w wyścigi stała się realnym doświadczeniem Formuły 1. Podzespoły zużywają się od ostrej jazdy, inżynier krzyczy do słuchawki, że jeśli nie zdejmiemy nogi z gazu, to skończy się paliwo, a sędziowie, jak to sędziowie: czepiają się o wszystko. W tej kwestii akurat nic się nie zmieniło. Za kolizję nie z naszej winy (byliśmy na linii wyścigowej) dostajemy karę, dokładnie tak, jak rok temu. Mówiąc krótko: ukończenie weekendu na przyzwoitej pozycji wcale nie jest łatwe i przekonałem się o tym już kilka razy. Zużyłem już jeden silnik, a do końca sezonu wciąż wiele wymagających wyścigów (choćby Monaco, Spa, Sepang).

Weekend wyścigowy też przeszedł drobny lifting. Zeszłoroczne przygotowanie do rywalizacji zawierało 3 programy treningowe: aklimatyzacja na torze (zapoznanie z trasą), zarządzanie oponami (czy oszczędzamy gumy, czy nie) oraz tempo kwalifikacyjne (ekipa sprawdza, czy mamy szanse na dobre miejsce w sesji sobotniej). W edycji 2017 jest podobnie, ale z dwoma nowymi programami: oszczędność paliwa oraz strategia wyścigu. Pierwszy pozwala nam wyrobić sobie rygor ekonomicznej jazdy, drugi to kompleksowe dane dotyczące naszej jazdy. Mechanika jest podobna, jak w tempie kwalifikacyjnym, ale daje nam dużo więcej informacji.

Reszta trybów pozostaje raczej bez zmian (zainteresowanych odsyłam do zeszłorocznej recenzji) z wyjątkiem zupełnej nowości, a mianowicie Zawodów. Jak wspomniałem, przed premierą gry nie mam jeszcze możliwości, aby przetestować ten tryb, ale zapowiada się całkiem nieźle. Są to gotowe scenariusze pobierane z sieci, które wrzucają nas w sam środek wydarzeń. Tak brzmi to w teorii. Jak będzie to wyglądało w praktyce, musicie przekonać się sami.

Powróciły też klasyczne samochody. Nie ma ich dużo, są to auta byłych mistrzów, m.in. Williams FW14B z 1992 roku, McLaren MP4-13 z 1998, Ferrari F2004, Renault R26 i RedBull RB6 z 2010. Muszę przyznać, że jeździ się nimi dużo lepiej, niż współczesnymi, co robi ze mnie wyścigowego grzyba. Można nimi jeździć w próbach czasowych oraz specjalnych wydarzeniach w trakcie kariery (na które dostajemy zaproszenia między weekendami wyścigowymi).

Jeśli chodzi o polską wersję gry Codemasters, nie wiem co powiedzieć. Z jednej strony postarano się, by wszystkie nowe funkcje były dobrze przetłumaczone (choćby całe drzewko eXPa), ale z drugiej strony nie zrobiono absolutnie nic choćby z komunikatami inżyniera. To, co słyszymy przez radio (swoją drogą, dokładnie te same teksty, co rok temu) wyświetla nam się w formie napisów... angielskich. Bardzo wyraźnie podkreślę też, że nie pozbyto się dwóch największych baboli wszech czasów, czyli "emerytura" po wycofaniu się z wyścigu (retire) oraz "bezchmurnego" toru, gdy nie ma na nim żadnego auta (clear track).

Istotną kwestią jednak jest, że po 10 dni po premierze gry pojawi się patch, który zawierać będzie pełną (dialogi i napisy) polonizację przygotowaną przez Techland. Jest więc duża szansa, że pod tym względem wszystko zmieni się na bardzo duży plus.

O stronie audiowizualnej trudno powiedzieć coś odkrywczego. Postęp jest, ale niewielki. Lekko poprawiono grafikę i prawdopodobnie dograno kilka kwestii głosowych. Gra wciąż wygląda ładnie, a już szczególnie w dynamicznych sytuacjach. Są jednak drobiazgi, które wypadają na minus, jak chociażby Pan inżynie, który jest tym samym człowiekiem z tym samym głosem, zarówno ten, który przynosi nam prospekty usprawnień bolidu, jak i ten, którego słyszymy przez radio.

Jak podsumować grę, która wychodzi co roku i poprzez ewolucję staje się coraz lepsza? Wiele poprawiono, ale jeśli graliście w zeszłym roku, rozważcie „za“ i „przeciw“. Natomiast jeśli ominęliście ostatnie edycje, warto dać F1 2017 szansę. W końcu wyścigi F1 stały się realistyczne. Nigdy nie wiesz, czy ukończysz wyścig, czy będziesz mieć do dyspozycji wszystkie biegi, czy nie zużyjesz całego paliwa. W F1 2016 mogłem jechać z gazem wciśniętym w podłogę przez 70% okrążenia, a i tak kończyłem z nadwyżką w baku. Tutaj to jest niemożliwe. Tegoroczna edycja wymaga od nas rozwagi i cierpliwości, co jest ogromnym plusem. Tak samo nowe programy treningowe oraz okazjonalne eventy z klasycznymi autami. Drzewko ulepszeń zostało wątpliwie rozbudowane do poziomu gier typu Skyrim czy Wiedźmin, co jednym może się podobać, innym nie. Ja mimo wszystko bawiłem się dobrze.

author:

Jacek Włodarki
     

comments:

upload function is currently in progress...
upload
CarTurismo on Facebook CarTurismo on Instagram CarTurismo on Twitter CarTurismo on YouTube

find us on facebook

partners & sponsors

CarTurismo.com and Elite Circle
CarTurismo.com and Michelin Polska
CarTurismo.com and WRC 7