photoshoot:

McLaren 650s

12.09.2014

McLaren – jedno z nielicznych słów, dzięki któremu na twarzy pojawia się uśmiech. Dodajmy do tego trzy cyferki, aby powstała kombinacja o tajemniczej nazwie McLaren 650s, która już nigdy nie da o sobie zapomnieć. 

Pewnie zastanawiacie się także, co kryje się pod literą S. Nie ma sensu doszukiwać się ukrytego znaczenia. Producent chciał zakomunikować kierowcy, że ma do czynienia z wersją Sport. Tak na wszelki wypadek gdyby ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości.

Zaprezentowany światu w lutym 2014 roku, supercar ze stajni McLaren Automotive wszedł do grona samochodów marzeń i wypełnił pustą przestrzeń między modelem 12C a P1.

Podobno o gustach się nie dyskutuje. Jednak w przypadku 650s na próżno szukać krytyków agresywnego, a jednocześnie onieśmielającego wyglądu. Do tego ognisty pomarańcz, który w połączeniu z masywnymi, podnoszonymi drzwiami pokazuje wszystkim kto tu rządzi. 

Nie da się ukryć, że prezentowany model powstał w wyniku precyzyjnej operacji plastycznej. Krótko mówiąc: twarz P1 i tył 12C, na którym auto bazuje. Dorzućmy do tego pokaźne felgi i charakterystyczne wloty powietrza a naszym oczom ukaże się bestia, która budzi podziw i uwielbienie jednocześnie.

Nie bez powodu wspominam o charakterystycznych wlotach powietrza. Producent dumnie chwali się aktywną aerodynamiką oraz systemem zawieszenia ProActiv Chassis Control w skrócie PCC. Co PCC oznacza w praktyce? Szczęśliwy posiadacz 650s ma do wyboru trzy tryby jazdy: Normal, Sport oraz Track. 

Za plecami kierowcy pracuje ogromny silnik 3,8 Twin Turbo V8 o mocy 650 KM. Moment? „Skromne” 678 Nm. Pozostając w cyferkach McLaren 650s może pochwalić się 3 sekundowym sprintem do 100 i prędkością maksymalną 333km/h. 

Wnętrze rodem z samochodów wyczynowych jest flokowane. Samochód wspiera kierowcę tylko tym, czego potrzebuje. Dla rządnych niezapomnianych wrażeń producent stworzył manetki inspirowane F1. Całość jest dopracowana a przyciski logicznie i symetrycznie rozmieszczone.

Oprócz włókna węglowego nad naszym bezpieczeństwem czuwają węglowo-ceramiczne hamulce pozwalające wyhamować z prędkości 100km/h do 0 zaledwie na 30 metrach. Co jeśli błyskawicznie na naszym liczniku mamy 300km/h? Wtedy wystarczy tylko 271 metrów, aby samochód się zatrzymał.

Jedyny aspekt, którego nie śmiem poruszać w przypadku McLaren’a 650s jest jego cena. Jedno jest pewne. Ten supercar jest wart każdych pieniędzy. Jeżeli uda Wam się trafić 6 w Lotto, bez wahania skierujcie swoje kroki do stajni McLaren’a.

Powyższy McLaren 650s był jedną z gwiazd imprezy Battle Royale.

authors:

Oskar Kosiński - Zdjęcia
     
Marcin Malec - Tekst
  

comments:

upload function is currently in progress...
upload
CarTurismo on Facebook CarTurismo on Instagram CarTurismo on Twitter CarTurismo on YouTube

find us on facebook

partners & sponsors

CarTurismo.com and Elite Circle
CarTurismo.com and Michelin Polska
CarTurismo.com and WRC 7
CarTurismo.com and GT Sport