W królestwie Franza Wittnera

Z pozoru zwykły garaż, jakich wiele pod Linzem w Austrii. Z zewnątrz zza drzwi garażowych wygląda jedynie kilka Land Roverów, które lata świetności mają już dawno za sobą. Jednak im bardziej w las tym więcej drzew. Przez uchylone drzwi do serwisu dostrzegam Ferrari. Tuż obok naszych samochodów stoi zaparkowane wcześniej Lamborghini Espada. Już wiem, że dalej będzie tylko lepiej.

I rzeczywiście. Wystarczyło przejść przez furtkę prowadzącą „na tyły”, aby zobaczyć, że plac z pozornie małym garażem był tylko wierzchołkiem góry lodowej. Za nimi znajduje się ogromny teren a w jednym z budynków kolekcja samochodów, która przyprawi wielbicieli klasyków o mocniejsze bicie serca.

Tak właśnie wygląda królestwo Franza Wittnera, którego sposobem na życie stało się sprzedawanie samochodów klasycznych.

Wśród eksponatów wiele perełek z Porsche 959 na czele. Chociaż nie jestem ogromnym fanem klasyków, tak ten samochód zrobił na mnie duże wrażenie. Pomyśleć, że pochodzi z lat 1986–1989, a więc ma już ponad 30 lat. To jeden z tych zawodników, które razem Ferrari F40 rozpoczęły erę prawdziwych hypercarów. Jego nadwozie pokrywał kevlar i aluminium, a jego silnik 2,8 litra rozwijał moc 450KM. To robi wrażenie nawet w tych czasach. I jeszcze ten wygląd! Nic dziwnego, że jego ceny oscylują obecnie w okolicach 1 500 000 $.

Tuż obok Aston Martin DB5 – 4000 cm³ i prędkość maksymalna 230 km/h w 1963 roku to musiało być coś.

Dookoła towarzystwo takich marek jak Austin, Mercedes, Jaguar, Ferrari czy Maserati. Aż chciałoby się dać tym samochodom trochę więcej miejsca. Ewidentnie brakowało im oddechu. Często były zaparkowane dosłownie na milimetry. Swoją drogą parkowanie takiego Porsche 959 na milimetry musi być zabawą dla odważnych.

Wizyta w Car Collection Wittner była częścią wyprawy Cars & Coffee Brescia, której głównym partnerem był Michelin.

Pokaż więcej

Zobacz Również

Close
Close
Close